opo1


OPisy gg: Wtedy nie uważałaś co robisz, teraz rób co uważasz. Miało być tak kolorowo ale ktoś połamał kredki:((( (Ziuta) -no- Złe przychodzi prędko, a odchodzi pomału. `There is no easy way from the earth to the stars.`

“Proszę cię przyjdź po koncercie na plac przed halą. To dla mnie bardzo ważne!”
Bill Kaulitz
- Ja nie dymię-jękneła przejęta Marta
- Ciekawe co oni chcą?-Ewkę również zatkało. Ja nie byłam w stanie powiedzieć słowa. To jakiś sen poprostu najpiękniejszy chłopak na świecie, który moze mieć każdą laskę tak poprostu poprosił o spotkanie.
- Dziewczyny ja myśle że ktoś sobie z nas checa robi-powiedziałam.
- Chyba zwariowałaś przecież tam pójdziesz musisz tam iść. Przecież on ci się podoba!-przekonywała Marta.
- Pewnie! Strasznie mi się podoba. On jest cudowny!
- Pomożemy ci się przygotować-zawołała uśmiechnięta Ania
- Dzięki Ann i dzięki wam dziewczyny. Jesteście słodkie.
Uścisnęłam moje koleżanki. Następnie poszłyśmy do naszego hotelu, gdzie dziewczyny pomagały mi się przygotować. Wyglądałam super. Po skończeniu ubierania i malowania się nastała cisza, długa cisza którą przerwała Marta.
- Co my tu tak sterczymy jak cieleta zamiast biegnąć na ten plac. Przecież już jest dawno po koncercie! O boże, a jak Bill już tam, czeka???-zapytała zawsze przytomna Marcia.
- Ty to zawsze człowieka na ziemie sprowadzisz i właśnie za to cie lubie.
- To szybko musimy dopełznąć do hali-Ania zawsze miała dowcipne hasełka.
Pobiegłysmy przed halę. Było tam strasznie cicho i pusto. Jakiś dziwny klimat tam panował. W milczeniu czekałyśmy co się stanie.
- Słuchajcie, a jak to jakiś pedofil albo morderca to wysłał żeby nas tu zwabić??-wyszeptałam przerażona
- Rzeczywiście tu jakoś dziwnie. Może stąd chodźmy??-zaproponowała Ewka
- Nie, nie. Ale jesteście bezmyślne przecież Bill pewnie specjalnie nie zapraszał cię do jakiegoś tłoku, żeby fanki cię zywcem nie pożarły?
- Może masz rację Martuś-odpowiedziałam i w moim głosie pojawiła się niewielka iskierka nadzieji.
Naszą rozmowę podsłuchiwało dwóch bliźniaków Kaulitz. Obciach do końca życia.
- Cześć dziewczyny. Czy wy myślałyście, że my jesteśmy pedofilami?-powiedział ze śmiechem Tom. Ale nas zatkało. Jeden z bliźniaków Kaulitz przemawiał do nas swoim cudownym głosikiem. Szczególnie zatkało Martę, bo to przecież ona bujneła się w Tomku.
- No właściwie to tak przez chwilę myślałyśmy-powiedziała smutno Marta.
- Eee tam przecież my wam nic nie zrobimy-uśmiechnął się Bill, a pode mną aż kolana zmiękły. Jaki on słodki. Poprostu bóstwo-pomyślałam.
- Bill no powiedz w końcu dziewczynkom po co tu przyszłysmy-tajemnicze słowa Toma zdziwiły nie tylko mnie i Martę (dziewczyny zabujane w braciach Kaulitz) ale i Anię z Ewą. Nastała cisza. Ani my ani chłopcy nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Zastanawiałam się czego oni od nas chcą. Od zwykłych dziewczyn z Polski. Przesunęło mi się przez głowę milion myśli. Jednych fajnych innych głupich. Rozmyślałam nad tym ktora z nich może być prawdziwa, ale nie zdążyłam bo czarnowłosy zaczął mówić.
- Nobo…-biedaczek nie wiedział jak zacząć.
- Mów bo widzę, że dziewczyny już się niecierpliwią i ja też. Pospiesz się bracie bo nas noc zastanie.
- Więc tak-widać było, że się denerwował. Był blady jak ściana. Zwrócił się w moją stronę i mówił dalej-jak zobaczyłem cię na koncercie to od razu mi się spodobałaś. Będziesz moją dziewczyną?-zakręciło mi się w głowie. O boże czy to prawda??? Czułam jak Marta stojąca obok wbijała paznokcie w moją rękę. To była krępująca sytuacja. Wszyscy w wielkim napięciu patrzyli się na mnie. Poczułam, że robi mi się słabo. Nie wytrzymałam i…zemdlałam.
Kiedy się obudziłam już cała piątka się ze sobą zaprzyjaźniła. Bill podszedł do mnie i wziął mnie zarękę. Z pozycji leżącej przerzuciłam się na siedzącą. Cała reszta towarzystwa wyszła z pokoju.
- Dobrze się czujesz?-zapytał trochę nieśmiało.
- Tak
- Chiałbym powtórzyć moją propozycję. Czy będziesz ze mną?
- Ale my przecież się wogóle nie znamy, nic o sobie nie wiemy!
- Ja poprostu widząc cię od razu wiedziałem, że ty będziesz dla mnie jedyna. Proszę zgódź się. To jak???
Wzięłam głęboki oddech i wyrzuciłam z siebie te słowa.
- Zgadzam się.-Bill zblirzył się i obdarował mnie małym pocałunkiem w policzek. Zarumieniłam się. Poczułam jak mocno bije mi serce i jaka wielka niespodzianka spotkała mnie w życiu.
- To może zawołamy tamtą czwórkę i pójdziemy na pizzę?
- Oki nie ma sprawy!



Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.



statystyka